Sytuacja jest wręcz nienormalna!
Na pisemne wezwanie zgłosiłem się do nadzoru budowlanego. Dostarczyłem wszelkie posiadane przeze mnie dokumenty. Cudem wręcz odnalezione bo najstarszy z 1981 !!!
Nadzór zarzuca:
1. brak wkładu kominowego
2. pomieszczenie gdzie jest kocioł nie ma 8m3
Na co ja odpowiadam:
1. przedstawiam opinie kominiarską z 1991 roku gdzie nie ma żadnych zastrzeżeń co do montażu kotła c.o. na gaz
brak tam jakiegokolwiek wpisu dot. wkładu kominowego
2. w pomieszczeniu znajduje się tylko kocioł c.o. co zgodnie z ustawą budowlaną obowiązującą w 1991 roku jest jak najbardziej poprawnie.
Wydobyłem tą ustawę i jest tam punkt mówiący o tym, że piec c.o. może być montowany w pomieszczeniu z wanną lub natryskiem jeżeli jest 8m3. Jak to się ma do mnie? nijak! ale oczywiście nadzór uparcie twierdził że ma być 8m3 i przytaczali mi ustawę która była po 1995.
Na dzień dzisiejszy czekam aż Panie i Panowie z nadzoru przewertują ustawy i nie znajdą na mnie haczyka. Następnie łaskawie wyznaczą mi termin "wizytacji" - oczywiście twierdzą że mogłem coś przerobić itp.
Ogólne nastawienie nadzoru było jakby mnie tu udupić - po pierwsze chcieli oczywiście pozwolenie na ogrzewanie mieszkania gazem i opinię kominiarska. Jak wstępnie uznali, że powyższe dokumenty są prawdziwe... "zawołali" o pozwolenie na montaż centralnego ogrzewania !!! i tu właśnie wydobyłem zżółkniętą kartkę papieru z 1981 kiedy to ówczesny mieszkaniec wywalił piece kaflowe i zamontował centralne ogrzewanie z piecem koksowym. Kolejne pytanie: gdzie ten piec jest zamontowany? Odpowiadam że w osobno wydzielonym pomieszczeniu (nowe ściany itp.) na to niesympatyczna pani z nadzoru, że to pewnie nielegalnie zrobione itd.