Teraz będzie trochę arytmetyki:
Moje przemyślenia po miesiącu palenia owsem (Ling Duo 25 KW, dom 200m2+cwu, odległość piec - pierwszy grzejnik 30m) poszły w kierunku stworzenia "modelu matematycznego" zjawiska takiego sposobu palenia. Efekty? Proszę:
Podajnik w ciągu sekundy pracy podaje na ruszt 0,00333 litra paliwa, czyli 2,5 g/s przy założeniu, że m3 owsa ma średnią wagę 750 kg .
Przy moich ustawieniach 5 - podawanie (D1), 16 - postój (D2) daje to 14,28 sekund pracy podajnika na minutę. Zastosowałem wzór: 60/(D1+D2)*D2
W/g mnie jest to podstawa kalkulacji wielkości zużycia paliwa (owsa). Uwzględnić trzeba postoje całego systemu po osiągnięciu temperatury maksymalnej ustawionej przez użytkownika. Dzisiaj przy temperaturze zewnętrznej -4'C, wilgotności powietrza 72% i bez wiatru zjawisko postoju następuje co około 40 minut, a sam postój trwa średnio 5 minut 20 sekund czyli 320 sekund. Z tego wynika, że układ pracuje (w cyklu 14,28 sekund na minutę ) nie 24 h, a tylko 20 h i 48 minut, co daje zużycie dobowe paliwa na poziomie 44,55 kg a więc 11,12 zł.
Wartość energetyczna owsa jest 1,62 raza mniejsza od dobrego węgla i wynosi 18,5 MJ/kg, czyli 5,124 kW/h.
E=140 kWh/m2/rok, to energetyczne zapotrzebowanie domu niezbyt energooszczędnego, więc na ogrzanie 1 m2 na sezon (140 kWh/5,124 kWh) potrzeba 27,3 kg owsa, co na mój dom (27,3 x 200 m2) daje 5464 kg owsa. A że kupiłem w okolicy owies po 250 zł/t, więc wydałem 1366 zł. Z powyższych wyliczeń wynika, że po sezonie grzewczym powinno mi owsa zostać w zapasie dość sporo. Pozdrawiam.