Skocz do zawartości
Jamjestcichy

Dopalanie płomieni w gs

Rekomendowane odpowiedzi

Może tak musi być. Nie mnie krytykować, nie znam się na takich kotłach. Tylko ich ceny, wołają o pomstę do nieba...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Był czas gdy nawet nie przeglądałem tematów o podajnikowych bo walka o godne i uczciwe paliwo zniechęcala mnie. Skamp to uczciwy solidny wyrób za stosunkowo niską cenę w porownaniu z innymi wyrobami . Ten palnik wytwarza te spieki czy żużel nie dlatego że jest niedopracowany, tylko dlatego że paliwo dziadowskie. Ogólnie dziadowskie, nie tylko to którym obecnie palisz. Wyobraź sobie że masz zwykłą fajkę i ten węgiel...Wg mnie kocioł radzi sobie z tym paliwem więc już jesteś wygrany bo świadczy to o wszechstronnosci i nawet jeśli zakupisz coś gorszego w rozumieniu jakości, to mimo wszystko twój sprzęt poradzi sobie. Na obecny moment to najlepszy wybór pomiędzy ceną a możliwościami tego palnika. Tak uważam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 nowy polski kocioł z fabrycznym dopalaniem - widać wizje sie spełniają 

113b.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie wizje to tylko po mocnym koksie się zdarzają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fotkę wrzuciłem jako akcent humorystyczny.... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Zrobiłem przed świętami półkę z szamotki 3cm oraz przykryłem boczki kotła ową cegłą.

Tył kotła został odkryty.

Myślę,że z tym rozwiązaniem zostanę na dłużej/zawsze. W tym momencie węgiel może się kisić a sadzy tyle co nic.Ta gorąca szamotka,która otacza węgiel daje takie efekty.

Płomień palącego węgla ma kolor niebieski-coś jak płomień z kuchenki gazowej.Temp spalin max 250* i nie wiem co by trzeba było zrobić by było więcej a próbowałem kilku rzeczy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie rób nic więcej. Dlaczego? Przecież znasz moje zdanie i wiesz że eksperyment zawsze ma początek i koniec.:) Lepsze bywa czasem wrogiem dobrego.

Niebieski płomień to fajny efekt, czytałem jednak gdzieś tutaj że nie świadczy o dobrym spalaniu. Czegosik brakuje jeśli mamy taki płomień, bo chyba za mało tlenu. Jakoś tak.

Masz kocioł który można ciekawie modyfikować. U mnie z uwagi na budowę komory tuning jest bardzo ograniczony.  Ale jeśli masz niedosyt to nie widzę przeciwwskazań w eksperymentach.

Powodzenia w udoskonalaniu kotła. Masz sporo inwencji twórczej i...wierze w Ciebie:) Narka.

 

Edytowane przez witek1234

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i ja bym podokładał jakich cegiełek...??? :P

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@witek1234

W pełni się z Tobą zgadzam.

Modyfikowałem tylko dlatego by spalanie było lepsze a i węgiel który mam jest chyba g...no wart.

Niestety raz według relacji rodziców pierdykło w kominie aż wyczystki się otworzyły-dla mnie to była oznaka spieprzonej roboty przeze mnie...

Mam nadzieję,że w następnym sezonie będzie spokojniej.Jednak kupię chyba płomienny bo ten kaloryczny silesia strasznie dymi w pewnych etapach.

W tym momencie/przed świętami palone było drewnem-powiem tylko tyle,że to był luksus,ale by palić tak dłużej to trzeba by było wynająć jakiegoś dozorcę :)

@janosh

Ten to ma dobrze.

Schodzi jedynie do piwnicy by piwka się napić :)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcześniej czy później dołączymy do janosha :)

Jeśli pierdyknęło to pewnie przesadziłeś z dławieniem przepływu spalin co przy tłustym węglu może skutkować takimi niespodziankami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@witek1234

Nie wiem z czym przesadziłem,ale nie chcę by się to powtórzyło,więc czas na ruska :)

No ja do janosha nie dołączę bo kocioł w kuchni-chyba,że mowa o piwku w piwnicy to ok :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, kuchnia nie dla podajnika:)

U janosha w kotłowni spotkanie przy piwku.... sam takowe warzę więc zapewniam degustację :) Fajnie by było, chłodna IPA z full pianką, podziwianie kociołka... tylko nie chciałbym usłyszeć co by pomyślała żona janosha na ten pomysł :). Nie no, spoko, to tylko żarty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@witek1234

Spoko gość z Ciebie :)

Mimo pewnie około dwukrotnej różnicy wieku zachowujesz się kolega z ławki z czasów szkolnych-można być poważnym,ale można też żartować :)

Wszystkiego dobrego.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.05.2019 o 13:59, witek1234 napisał:

 tylko nie chciałbym usłyszeć co by pomyślała żona janosha na ten pomysł :)

A to byśmy jej nic nie mówili..... :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miło pożartować :).  Ale naprawdę się cieszę że udał Ci się zakup tego kociołka .

Życzę Ci długoletniego i bezproblemowego użytkowania :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Też mam nadzieję, że długo i bezproblemowo... Jeszcze go nie rozpracowałem. Pewnie dlatego, że ze Stabkiem ładnego popiołu się chyba nie da osiągnąć no i trochę wiedzy podstawowej mi brak. Wrzuciłem ostatnio worek Anmaga co mi jako próbkę przysłali w lutym mokrego jak.... Do teraz przeschnął i tu popiół popcornowaty. Przy Stabku popiół się topi i skleja w kalafiory bądź placki. Chyba latem zamówię Anmaga niech schnie do zimy chyba, że już kupili suszarkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Minus podajnika to wrażliwość na jakość węgla. Ale Skamp i tak lepiej sobie radzi na różnych ulepach i dlatego wpadł mi w oko . Szybko rozgryziesz niuanse i zależności w prowadzeniu kociołka , będzie tylko lepiej. Narka. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@janosh

Tak zapytam przy okazji :)

Jakie spalanie masz w podajnikowym a jakie miałeś w zasypowcu (w gs i ds)?

Jaka jest realna sprawność podajnikowca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jamjestcichy

Nie potrafię Ci dokładnie odpowiedzieć...

W GS ile wsypałem tyle spalił i czekał aż ponownie rozpalę a przez ten czas w domu wiało chłodem. Często w nim grzebałem, przerabiałem i problemy z Sośnicą, która potrafiła zgasnąć - to też był przestój. Do podajnika tylko dosypuję i patrzę jak znikają worki a temperatura w domu niezmienna całą dobę. Palę Stabkiem, który jest słaby. Na oko kilogramowo spalałem podobnie czyli te 20kg/dobę. Kocioł też dobrze ustawiony raczej nie był. Potem zupełnie zmieniłem ustawienia i kotła i instalacji ale to już wiosna była. Podniosłem na kotle do 70* a na dom zaworem 4d - 40* i sporo zjechałem dmuchawą. Teraz też pogoda w kratkę. Kocioł chodzi cały czas na CWU a jak trzeba to puszczam na dom i też na razie nie wiem ile spala na samo CWU.

Jak sobie przypomnę, że wcześniej w GS szło mi ruska 2kg/h (kaloryczności nie znam) to przy też ruskim Stabku mam chyba teraz dobry wynik. Do tego trzeba by też doliczyć po 2 taczki drewna tygodniowo na rozpałkę i rąbanie wiórków.....

Na pewno przez grudzień i styczeń poszło w GS 1t Sośnicy (notowałem), ze 300kg ruska (na oko, dodawałem po szufelce do sośnicy) i trochę taczek drewna (o całej dodatkowej robocie i brudzie nie wspomnę). Od lutego do dziś poszło 1000 kg Stabka i 450 kg czegoś z lokalnego składu co zawleczki rwało jak durne. Zapewne grudzień ze styczniem były zimniejsze.

Do DS się nie odniosę bo nie poszalałem... ;)

Zobaczymy w kolejnym sezonie jak to wyjdzie ale jeśli chodzi o wygodę to nie ma nawet co porównywać. I też byłem przekonany, że po co mi podajnik - rozpalać lubię, powozić węgla i drewna dla zdrowotności, rąbać wiórki itd... i co ja będę robił przy podajniku..? Życie pokazało, że można żyć inaczej :) No, gdyby nie ta cena....

Pozdrawiam :)

 

 

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.05.2019 o 10:27, witek1234 napisał:

Minus podajnika to wrażliwość na jakość węgla. Ale Skamp i tak lepiej sobie radzi na różnych ulepach i dlatego wpadł mi w oko . Szybko rozgryziesz niuanse i zależności w prowadzeniu kociołka , będzie tylko lepiej. Narka. :)

Jak sam widzisz w GS-ach też ciągłe problemy z węglem, też testuję się różne żeby znaleźć odpowiedni. Dodatkowo często czort wie co oni mają na składzie (u nas sami nie wiedzą bądź wiedzą a powiedzieć nie chcą). Co dostawa to zagadka. Przerabiałem ruski znikające w oczach, nieznikające kamienie, łupki czy co tam jeszcze a kosztowało więcej niż Stabki czy Anmagi. Pewnie to co piszą na workach eko-groszków też może gdzieś tam mija się z prawdą ale wydaje mi się, że bardziej uważają na jakość bo wtopa idzie szerokim echem po internecie.

Jak swego czasu poczytałem o problemach z innymi podajnikami to Skamp daje sobie nieźle radę. Jeszcze jakby go ustawił na cacy... :) Popiołu jak z papierosa nie osiągnąłem, ale jak czytałem to mrzonki. No i z GSa wyciągałem nawet po 2 szufelki niedopału.

Pozdrawiam :)

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

A powiem Ci że ja aż tak bardzo na rosyjski nie psiocze. Czasem trafił się kamyczek i fakt , popiołu więcej ale obecny mój Ziemowit bardziej sadzi choć bez tragedii a popiołu ma ciutke mniej, nie jest to jakaś duża różnica. Może miałem z zakupem rosyjskiego farta. I znowu utwierdzam się w przekonaniu że mocniejszy węgiel może i dłużej się spala ale nie o połowę dłużej bo na powiedzmy 18 kilogramach. jest to może 2,3 godziny a sadzy i kopcenia przy rozpalaniu sporo więcej. Nie mam tutaj na myśli Ziemowita bo to pospolity szarak.

Jak Ty porównujesz zasypowca i podajnkowca tak ja porównuję węgiel płomienny i kaloryczny.

W jakimś tam sensie widzimy większą wygodę w obsłudze.

Oba rodzaje kotłów naszych to przepaść,ale nie mogę się dolowac i muszę szukać jakichś pozytywów dla siebie , mojego kotła, jak i węgla którym popalam:)

Edytowane przez witek1234

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie twierdzę, że dobry rusek jest zły... :) Zły jest wtedy, kiedy łupka i kamieni mnoga a sprzedawany po cenie dobrego, polskiego.

Cytat z listopada ub.r. " Cena sośnicy - 890zł/t, marcela - 940 zł/t, cena "niewiadomoczego" - 910zł/t ale transport gratis :) "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie rusek na składzie gdzie go kupiłem w zeszłym sezonie 780 z rabatem 20 zł na tonie. Ziemowit 800zl z rabatem 20 zł od tony . Transport gratis. Ale po paru przepalkach widzę że choć na Ziemowicie komora bielutka, to już w wymienniku więcej sadzy więc komin będzie do czyszczenia co miesiąc. No nic, będzie dobrze i bez przygód. Ziemowit delikatnie mocniejszy ale już widać że potrzebuje więcej PW a mimo to przykapca , daje więcej sadzy i żużlowe spieki z węgla a nie popiołu.

A im towar kaloryczniejszy, tym wzrastają atrakcje. Ale nam to niestraszne i damy se radę.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@witek124, po doświadczeniach ostatniego sezonu, chciałbym pozostać, już do finału eksploatacji kotła, przy paleniu węglem płomiennym, słabym o "mocy" ok. 24MJ, pytanie tylko czy w kolejnych latach uda się powtórzyć zakupy, to przecież loteria, paląc sposobem GS i jeżeli jest potrzebna kontynuacja, to "bocznym", lub jak mówią inni, "krocząc" uzyskałem tzw. święty spokój.

Po latach prób, zamierzonych lub przypadkowych, znalazłem w końcu ten swój opał, wszystkie dokonane obserwacje przekonują mnie, że czas już zakończyć eksperymenty.

Jednorazowy zasyp 20-25 kg, przy zadanej 67C, pali się 10-12 h, oczywiście podczas palenia absolutnie nie rusztuję bo to węgiel z 9-10% zawartością popiołu, później bardzo delikatnie go wybieram, więc wymiennik przez dłuższy okres mam wolny i od sadzy i popiołu, po spaleniu 5400 kg komin bez śladów osłabienia ciągu, w węglu zero kamieni, cena 760 zł z przywozem, polecam, tylko, że nie wiem gdzie był wykopany :) .

Jestem po wykonaniu mnóstwa prób, w tym takich podnoszących kaloryczność opału, jednoznacznie zwolennikiem takiego "papierowego" węgla,  dla mnie okazał się wygodny i bezproblemowy.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dokładnie takie same wnioski, im wegiel słabszy, tym mniej z nim problemów. Z polskich to najsłabsze , Sobieski lub Janina. Potem Piast,Ziemowit. Spala się to to spokojnie i u mnie w sezonie ok. 20 kg wystarcza na 12 godzin. Wczoraj zasypalem 10 kg i szło 1 kg na godzinę. Czyli taka moja norma. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.