Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 11.01.2019 o 14:20, zaciapa napisał:

To już Ci odpowiadam... 

U mnie przy ładowaniu bufora do określonej temperatury, czy palę na pełnym ruszcie, czy o połowę zmniejszonym ilość opału i czas ładowania jest taka sama jeśli utrzymam taką samą tem. na czopuchu.. Blefuję? :-) 

To powinieneś zmniejszyć ruszt do 1/4 a potem do 1/8 i według Twojej teorii temperatury spalin uzyskać taką samą moc

 Teoretycznie jesteś nad dobrej drodze lub już uzyskałeś perpetuum mobile dla swojego kotła.( ale tylko teoretycznie - wbrew prawom fizyki)

Ale takie Coś tylko Tobie się udało więc powinieneś skonsultować to z jakimś kolegą czy u niego też tak jest bo twoje wyniki mogą być obarczone bardzo dużym błędem.

Edytowane przez Piecuch19

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze odnośnie dymu z komina. U mnie paląc brzozą która ma za sobą dwa sezony letnie suszenia, przy obecnych temperaturach, mam nad kominem coś białego, podejrzewam że jest to para, przeźroczyste spaliny mam tylko wtedy gdy na ruszcie jest już sam żar. Gdy natomiast na zewnątrz jest w miarę ciepło, to nawet podczas odgazowania nad kominem jest na oko czysto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Piecuch19 napisał:

To powinieneś zmniejszyć ruszt do 1/4 a potem do 1/8 i według Twojej teorii temperatury spalin uzyskać taką samą moc

 Teoretycznie jesteś nad dobrej drodze lub już uzyskałeś perpetuum mobile dla swojego kotła.( ale tylko teoretycznie - wbrew prawom fizyki)

Ale takie Coś tylko Tobie się udało więc powinieneś skonsultować to z jakimś kolegą czy u niego też tak jest bo twoje wyniki mogą być obarczone bardzo dużym błędem.

To może inaczej.. 

Jak byś wstawił palnik na pellet, taki grawitacyjny (był gdzieś tu w jakimś temacie), to powiedz na jakiej powierzchni rusztu on pracuje? :-) 

Edytowane przez zaciapa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale pelet to jednak inne paliwo, nie liczy się tutaj czasami gęstość? Węgiel i drewno to też niby to samo ale jednak forma i gestość inna. Z tego co czytałem w chińskim opracowaniu znanej kozy z Azji to właśnie szerokość rusztu a więc jego wielkość wpływa na moc czyli ilość palącego się paliwa, wiadomo, że inna będzie moc jak się pali kilo węgla w jednym czasie a inna jak się pali 3 kilo węgla. Temp spalin to też taki wątpliwy parametr bo ze względu na to, ze drewno to szacowane 70% gazu a węgiel to tylko 30% można się domysleć, że przy takiej samej mocy temp spalin będzie różna. U mnie po odgazowaniu węgla temp spalin schodzi do okolic 120 stopni a moc temp wyjściowa wody jest taka jak palące sie drewno z temp spalin ponad 200.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, maracz napisał:

U mnie paląc brzozą która ma za sobą dwa sezony letnie suszenia, przy obecnych temperaturach, mam nad kominem coś białego, podejrzewam że jest to para, przeźroczyste spaliny mam tylko wtedy gdy na ruszcie jest już sam żar.

Brzoza posiada w sobie bardzo dużo wilgoci - gdy przykładowo przywieziesz sobie grube metry z brzozy - obowiązkowo trzeba je przełupać na pół - inaczej wilgoć z nich nie wyjdzie bo kora jest bardzo szczelna  i takie drewno prędzej sparcieje niż przeschnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, zaciapa napisał:

To może inaczej.. 

Jak byś wstawił palnik na pellet, taki grawitacyjny (był gdzieś tu w jakimś temacie), to powiedz na jakiej powierzchni rusztu on pracuje? :-) 

Płomień świecy lub płomień z zapalniczki też ma wysoką temperaturę co nie oznacza że ma on dużą moc. Palnik acetylenowo tlenowy ma wysoką temperaturę płomienia, ale moc to coś innego. Moc to energia uzyskana ze spalania w jednostce czasu (temperatura wody na wyjściu z kotła uzyskana w jednostce czasu ) i dlatego jestem przeciwny jakimś herezjom.

Co do palnika na pellet, olejowego lub innych np. podajnikowych o mocy decyduje wielkość przepływu paliwa przez palnik w jednostce czasu i rodzaj paliwa ( jego kaloryczność).

Dla przykładu kaloryczności to nasączona olejem drewniana paleta będzie się paliła znacznie dłużej niż nie nasączona ( np. pochodnia).

Edytowane przez Piecuch19

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie kubatur paleniski. Dawno dawno temu, takim wpisem rozpętałem "burzę w szklance wody" 

Ja:

Moim wyznacznikiem kubatury paleniska, jest temperatura spalin. Im większe palenisko=mniejsza temp... gazów na czopuchu"

Później musiałem się gęsto tłumaczyć z tego stwierdzenia, gdyż wiele osób wrecz mnie "wyśmiało"  ;) Dalej twierdzę że jest to w 100% prawda :) I wytłmaczenie, jest aktualne. 

W dniu 12.03.2017 o 10:26, Gredy napisał:

 

Może powinienem bardziej rozwinąć moje stwierdzenie, niestety nie zrobiłem tego, teraz muszę sie tłumaczyć, dla mnie z oczywistych rzeczy ;)

 

Więc jeszcze raz!

Co się dzieje gdy dom  w okresie przejściowym( na dworze średnia dobowa +10*C)  potrzebuje powiedzmy 4kw a kocioł pracując na mocy  nominalnej,dostarcza do układu 14kw? 

Żeby osoby z mniejszym  doświadczeniem mieli łatwiej, opisze proces.

 

Rozpalamy: 

 -Miarkownik jest mocno uchylony dostarczane jest dużo PP

 - Do układu dostarczamy moc nominalną (14kw) Zimna instalacja radzi sobie przez jakiś czas z taką mocą.

 -Wszystko gra i "dudni"

 -Dostarczanie  ciepła do instalacji ze spalania opału,  zachodzi na dwa sposoby

   - Promieniowanie (które ma miejsce w wymienniku za palnikiem  z gorących spalin)

   - Przewodzenie (głównie w komorze spalania od gorącego opału) 

 

 

Kocioł doszedł do zadanej temperatury, zapotrzebowanie na moc spada, do ok 4kw 

 -Miarkownik zamyka dopływ PP. Z powodu zbyt małej ilości tlenu kocioł przestaje dopalać substancje ze zgazowania opału. Samo PW nie jest w stanie dopalić wszystkiego. (Zaczyna przydymiać z komina)

 -temperatura palącego się złoża opału, spada. Z obserwacji mogę przypuszczać że z ok 800*C do 500/400*C (mogę sie mylić co do wartości) 

 -Zgazowanie opału maleje, maleje też ilość spalin przepływających przez wymiennik (PP zamknięte)

 -Temperatura palnika obniża się  z 800/1000*C do ok  500*C, płomień w palniku zaczyna zrywać, przestając dopalać substancje lotne w tym  tlenek węgla.

 -temperatura spalin mierzonych na czopuchu spada z 200*C poniżej 100*C  (w moim przypadku ok 80*-120*C)

 -na kotle temperatura zadana utrzymuje się PP minimalnie sie otwiera i zamyka. 

 - Oddawanie ciepła do instalacji zaczyna zachodzić głównie przez przenikanie, z tlącego się opału. Uczestnictwo  wymiennika  w tym procesie maleje!! 

 

Co się dzieje zmniejszając ilość palącego się opału za pomocą blachy stalowej. Chcąc palić u siebie dłużej  z dobrą sprawnością, kubaturę rusztu zmniejszam o 2/3 Ograniczając tym powierzchnię przenikania ciepła z opału do układu o około 3/4. 

Co mi to daje?

Najważniejsze:

- Ograniczenie mocy kotła.

   Piec dłużej dochodzi do zadanej temperatury, jak już zagrzeje odpowiednio zład wody, miarkownik przymyka się, ale nigdy nie zamyka całkowicie dopływu PP

- Spalanie przebiega w"małej" warstwie opału, dzięki czemu złoże jest dobrze natlenione. 

- Palący się węgiel, osiąga wysokie temperatury (kolor bardzo jasny,prawie biały ciężko się przyglądać) Choć trzeba uważać by nie przedobrzyć z nieszlakującego węgla popiół potrafi sie stopić ;)

- Palnik pracuje dobrze,z wysokimi temperaturami, potrzebuje niewiele Pw  do poprawnego procesu spalania.

- Wymiana ciepła do instalacji przebiega głównie przez promieniowanie w Wymienniku za palnikiem. Odbiór jest na wysokim poziomie, dzięki wysokim temperaturom i szybkim,turbulentnym przepływom(uchylone PP)

- Temperatura spalin na czopuchu oscyluje 180-220*C Pomimo że pali się o 2/3 opału mniej. 

 

Reasumując. 

 

  Stosując u siebie blachę, zmniejszam ilość palącego się opału, jednocześnie w znacznym stopniu ograniczając przewodzenie ciepła do układu z paleniska. (Szamoty w tym przypadku słabiej się sprawdzają, mają sporą przewodność cieplną.) 

  Prawidłowe spalanie może odbywać się tylko przy odpowiednim przepływie j ilości tlenu.  W przypadku kiedy większość mocy, której potrzebuje instalacja, pochodzi z paleniska, proces spalania jest zakłócony i trzeba zmienić te proporcje. 

  

 

Jak palę z mocami około nominalnymi wszystko jest ok. Lecz mieszkamy w klimacie umiarkowanym, gdzie amplituda temperatur jest bardzo duża i bez takich zabiegów większość  ma podobne problemy z kotłami zasypowymi!  

Kwestia tylko czy wszyscy jesteśmy tego świadomi, to że mamy ciepło w domu, jeszcze nie odzwierciedla wszystkiego. 

 

Nie opisałem wszystkich procesów i zależności, ale chcąc wyjaśnić moją niefortunną wypowiedz powinno to być  wystarczające. W jaki sposób, termometr spalin pokazuje mi że pora zwiększyć, lub zmniejszyć ilość palącego się opału, choć w zasadzie prognoza pogody mi to już wcześniej podpowiada  ;)

Oczywiście, wielkość paleniska trzeba dobierać z rozsądkiem! Zbyt duża ilość PP w zbyt małym palenisku też jest niekorzystna, wychładzając nadmiernie wymiennik. :P

Pozdrawiam Grzegorz 

Ten elaborat, tyczył się osób, które nie posiadają zbiorników buforowych. Więc wiekszości użytkowników. :) Mam nadzieje że niektórym osobom, cokolwiek to da do myślenia ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Gredy napisał:

 

Mieszkamy w klimacie umiarkowanym, gdzie amplituda temperatur jest bardzo duża i bez takich zabiegów większość  ma podobne problemy z kotłami zasypowymi!  

Producent kotłów powinien wiedzieć że jego klienci mieszkają w klimacie umiarkowanym.

W elaboracie jest wiele sprzeczności np. porównanie temperatury spalin ( takiej samej) na różnych powierzchniach rusztu - w jednym przypadku przy rozpalaniu ( większy ruszt) i przy stabilizacji ( mniejszy ruszt) - Prównania tego typu nic nie wnoszą. 

Choć zgadzam się z tym że lepszym spalaniem można podnieść temperaturę spalin, ale nie aż tak tj. 1/4 rusztu i pełny ruszt - jak piszesz.

Przenikaniu ciepła do ścianek kotła można zapobiec izolując warstwę żaru od ścianek - nie będzie się wychładzał i nawet po jakimś czasie przymknięcia miarkownika będzie na tyle gorący by wystartował z żądaną mocą po uchyleniu miarkownika.

Zresztą w kotłach dolnego spalania główny odbiór ciepła odbywa się poprzez wymiennik Odbiór ciepła z niewielkiej warstwy żaru poprzez ścianki kotła jest nie wielki. W kotłach górnego spalania odbiór ten jest duży - dlatego te kotły najbardziej nadają się do buforów bo niczym nie hamowane szybciej napełnią bufor. Niczym nie hamowane też będą czysto spalać.

Bufor to oczywiście wygoda lecz poprzez posiadanie bufora nie będzie potrzeba mniej opału do ogrzania naszego domu. Nazwa bufor go nie ogrzeje - potrzeba będzie taka sama ilość energii.

Pytanie tylko czy taka wygoda warta jest tej ceny (kosztów instalacji bufora)?

I czy wszyscy kupujący MPM- a są świadomi i przygotowani na kupno bufora w następnej kolejności?

Oczywiście piszę o klientach mieszkających w klimacie umiarkowanym :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Producent ma tego świadomośc w 100% Stąd w kotle jest blacha zmiejszająca ilośc palącego się opału. Stąd klapka krótkiego obiegu. Stąd zalecenie pracy z buforem, choć by dla wygody. 

@Piecuch19 do Ciebie zbyt wiele nie dociera i dla tego, może takie informacje, niewiele tobie wnoszą. Ważne by inni użytkownicy, mieli obraz jak to działa. A nie chce mi sie specjalnie Tobie wszystkiego tłumaczyć. Nie raz, nie dwa to robiłem i jakoś niewiele dotarło :/ Więc mozesz się zgadzać, ale nie musisz. 

1 godzinę temu, Piecuch19 napisał:

Zresztą w kotłach dolnego spalania główny odbiór ciepła odbywa się poprzez wymiennik Odbiór ciepła z niewielkiej warstwy żaru poprzez ścianki kotła jest nie wielki. W kotłach górnego spalania odbiór ten jest duży - dlatego te kotły najbardziej nadają się do buforów bo niczym nie hamowane szybciej napełnią bufor. Niczym nie hamowane też będą czysto spalać.

Znów opowiadasz tylko sobie znane bajki, nie mające wiele z rzeczywistością. A może wyliczysz, ile odzyskiwane jest energii z wymiennika, ile z zasypu? I czy twoja teoria tyczy się wszystkich dolniaków? 

 

1 godzinę temu, Piecuch19 napisał:

Bufor to oczywiście wygoda lecz poprzez posiadanie bufora nie będzie potrzeba mniej opału do ogrzania naszego domu. Nazwa bufor go nie ogrzeje - potrzeba będzie taka sama ilość energii.

Pytanie tylko czy taka wygoda warta jest tej ceny (kosztów instalacji bufora)?

 

Tutaj też nie masz racji. W każdym kotle zasypowym, powinno palic się z mocą nominalną, pod którą,  został zaprojektowany i przy której jest najbardziej efektywny.  To właśnie umożliwia bufor. Starając się, palić w kotle zasypowym  na 30% jego mocy. Efektywność jego drastycznie spada a do tego potęgują się inne niedogodności, których Ty doświadczyłeś. Dla mnie ta "wygoda" jest warta tej "ceny" Choć nie mam tutaj tylko na myśli finansów. 

 

1 godzinę temu, Piecuch19 napisał:

I czy wszyscy kupujący MPM- a są świadomi i przygotowani na kupno bufora w następnej kolejności?

Oczywiście piszę o klientach mieszkających w klimacie umiarkowanym :-)

Widzisz znam osoby, które palą bez buforów i nie mają żadnych problemów, przynajmniej z kotlem. Trzeba tylko mieć zdrowo rozsądkowe podejście do tego. I rozumieć proste zasady. Jeśli nie ma mrozów i nie korzystamy z dużej mocy kotła. Trzeba przepalać, lub ograniczyć moc kotła, bo jest znacznie przewymiarowany. 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Orientujecie się ile kosztuje nowa blacha zmniejszajaca ruszt? Moja po roku (dokładnie rok minal tydzien temu) jest cała powyginana... A może lepiej coś z szamotu wyrzezbic?

I drugie pytanie: dziś podczas czyszczenia zauważyłem, że palnik za przegroda betonowa tak jakby opadł w dół. Podstawa palnika jest ok 1.5cm niżej niż przegroda, przez co ciężko popiół wygarnąć. Spotkał się ktoś z taką sytuacją?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chcesz to ci sprzedam raz używana ze 3 dni,wkurzała mnie i więcej jej nie założę tak że jest na sprzedaż za 50 dych plus wysyłka,a kosztowała 120zł

Edytowane przez maronka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Gredy napisał:

Producent ma tego świadomośc w 100% Stąd w kotle jest blacha zmiejszająca ilośc palącego się opału. Stąd klapka krótkiego obiegu. Stąd zalecenie pracy z buforem, choć by dla wygody. 

@Piecuch19 do Ciebie zbyt wiele nie dociera i dla tego, może takie informacje, niewiele tobie wnoszą. Ważne by inni użytkownicy, mieli obraz jak to działa. A nie chce mi sie specjalnie Tobie wszystkiego tłumaczyć. Nie raz, nie dwa to robiłem i jakoś niewiele dotarło :/ Więc mozesz się zgadzać, ale nie musisz. 

Znów opowiadasz tylko sobie znane bajki, nie mające wiele z rzeczywistością. A może wyliczysz, ile odzyskiwane jest energii z wymiennika, ile z zasypu? I czy twoja teoria tyczy się wszystkich dolniaków? 

 

Tutaj też nie masz racji. W każdym kotle zasypowym, powinno palic się z mocą nominalną, pod którą,  został zaprojektowany i przy której jest najbardziej efektywny.  To właśnie umożliwia bufor. Starając się, palić w kotle zasypowym  na 30% jego mocy. Efektywność jego drastycznie spada a do tego potęgują się inne niedogodności, których Ty doświadczyłeś. Dla mnie ta "wygoda" jest warta tej "ceny" Choć nie mam tutaj tylko na myśli finansów. 

 

Widzisz znam osoby, które palą bez buforów i nie mają żadnych problemów, przynajmniej z kotlem. Trzeba tylko mieć zdrowo rozsądkowe podejście do tego. I rozumieć proste zasady. Jeśli nie ma mrozów i nie korzystamy z dużej mocy kotła. Trzeba przepalać, lub ograniczyć moc kotła, bo jest znacznie przewymiarowany. 

Ja nie mam problemu, ale wymagało to kilku przeróbek by palić ciągle i właśnie o to chodzi by przestrzec innych, którzy nie mają ochoty na przeróbki lub inwestycje dodatkowe związane z montażem bufora, którego nie mieli w planie kupując kocioł.

Czy to tak trudno zrozumieć?

Twoje wpisy w samych superlatywach o tym kotle mogą być mylące dla innych czytających to forum a noszących się z zakupem kotła.

Mogą być też nieobiektywne bo jesteś sprzedawcą tych kotłów.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przerosło ciebie palenie w dolniaku i teraz masz pretensje do wszystkich że dokonałeś złego zakupu.

Palę (tylko drewnem) od 5 miesięcy w mpm 12-14 bez przeróbek i jestem bardzo zadowolony.

Decydując się na ten piec powinniśmy mieć świadomość że montarz bufora to konieczność.

Myślenie że kupię piec dokonam przeróbek i będzie super to złe myślenie ponieważ piec jest dobry tylko palacz nie zawsze sobie radzi.

Osobiście uważam że gdybyś przeczytał to forum ze zrozumieniem (i DTR pieca) to kupił byś piec 25 kw z BUFOREM  i nie miał byś żadnych problemów.

Edytowane przez Ryszard
Nie ma potrzeby cytowania ostatniego postu
  • Zgadzam się 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem posiadaczem tego kotła i raczej nie będę, ale z tego co tu wypisują posiadacze to jest to wreszcie przyzwoity polski kocioł ds .

Edytowane przez drewniak
  • Zgadzam się 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Piecuch19 napisał:

Ja nie mam problemu, ale wymagało to kilku przeróbek by palić ciągle i właśnie o to chodzi by przestrzec innych, którzy nie mają ochoty na przeróbki lub inwestycje dodatkowe związane z montażem bufora, którego nie mieli w planie kupując kocioł.

Czy to tak trudno zrozumieć?

Twoje wpisy w samych superlatywach o tym kotle mogą być mylące dla innych czytających to forum a noszących się z zakupem kotła.

Mogą być też nieobiektywne bo jesteś sprzedawcą tych kotłów.

Tak, wręcz nie moge pojąć, jakim tokiem rozumowania trzeba się kierować, by w kotle zasypowym o mocy 18kw chcieć palic ciągle z mocą może 4kw.Bez jakichkolwiek modywikacji, licząc że będzie super. Tego nie mogę zrozumieć i chyba nie dam rady tego zrobić. 

Zwróć uwagę że nie tylko ja się dobrze wypowiadam, to nie tylko moje zdanie. ;) 

Problemy z którymi Ty się borykałeś, miałeś na własne życzenie. No chyba że, potęguje je, odmowa producenta współpracy z Tobą :/ 

Edytowane przez Gredy
  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Piecuch19 napisał:

a nie mam problemu, ale wymagało to kilku przeróbek by palić ciągle i właśnie o to chodzi by przestrzec innych, którzy nie mają ochoty na przeróbki lub inwestycje dodatkowe związane z montażem bufora, którego nie mieli w planie kupując kocioł.

Czy to tak trudno zrozumieć?

raz paliłem ciągle 2.5 doby i nic sie nie działo złego, niemam bufora - non stop temp 65.  Wiec niestrasz ludzie że to jakiś kosmos i że sie nie da.  Pale bez bufora i też jestem zadowolony - nieważne czy chodzi na drewnie czy na weglu (choć na weglu jest bardziej bezobługowy- po zasypaniu 30kg zapominasz o nim na całą dobe - wiec wynik identyko jak podajnikowce

Hamis - moja po 2 miesiącach na weglu tez sie powyginała - moim skromym zdaniem nie ma co kupować nowej - ale trzeba wyciąć ten kawałek gdzie żar styka sie bezpośrednio z blachą - tj. na samym dole - wyciąc to flexem i wspawać grubą 10mm blache i bedzie spokój na lata.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można też wyklepać młotkiem tę blachę,żeby zlikwidować pofałdowania,może nieco skrócić lub zrobić zagięcie do podtrzymania i położyć na to cienkie cegiełki szamotowe.Miałem poprzednio tak zrobioną przegrodę zmniejszającą i blacha wyglądała jak nowa.Teraz zrezygnowałem całkowicie z blachy i mam wstawione same cegły,jest przez to więcej miejsca w komorze zasypowej a skutek podobny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Piotr24 napisał:

Przerosło ciebie palenie w dolniaku i teraz masz pretensje do wszystkich że dokonałeś złego zakupu.

Palę (tylko drewnem) od 5 miesięcy w mpm 12-14 bez przeróbek i jestem bardzo zadowolony.

Decydując się na ten piec powinniśmy mieć świadomość że montarz bufora to konieczność.

Myślenie że kupię piec dokonam przeróbek i będzie super to złe myślenie ponieważ piec jest dobry tylko palacz nie zawsze sobie radzi.

Osobiście uważam że gdybyś przeczytał to forum ze zrozumieniem (i DTR pieca) to kupił byś piec 25 kw z BUFOREM  i nie miał byś żadnych problemów.

Nie przerosło mnie palenie w dolniaku bo w dolniaku palę od kilku lat i dlatego mam porównanie.

W poprzednim kotle też paliłem bez bufora.

W tym też po przeróbkach palę bez bufora i montaż bufora nie jest koniecznością. 

Jednak sama blacha zmniejszająca ruszt to za mało do tego by palić czysto węglem bez bufora.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałeś dodać, że poprzedni kocioł jaki miałeś, to był przerobiony górniak, którego moc zmniejszyłeś o kilkadziesiąt % bo Ci sie w instalacji gotowało ;)

W mpm-ie nie doswiadczyłeś tego, bo kocioł jest na tyle szczelny, że kiedy miarkownik zamknie PP z braku tlenu zaczyna go wygaszać.

Odnośnie mocy, sama blacha by u Ciebie wystarczyła, musiał byś tylko ustawić ją tak, by szczelina na opał miała ok 10cm. Możesz mi nie wierzyć, ale tak paliłem w 2016 i 2017r moce z jakimi wtedy paliłem, byly rzędu 3-6kw.  Tylko to że Twój węgiel (orzech wesoła) który ma tendencje do sklejania, słabo się  nadaje na tak małe paleniska. Zdaję sobię też sprawę, ze to zapewne wina producenta, iż twój opał się wiesza ;)

Edytowane przez Gredy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Gredy napisał:

Zapomniałeś dodać, że poprzedni kocioł jaki miałeś, to był przerobiony górniak, którego moc zmniejszyłeś o kilkadziesiąt % bo Ci sie w instalacji gotowało

Chyba mnie z kimś pomyliłeś bo na kilkanaście lat palenia może z 3-4 razy mi się zagotowało w kotle.

Wskazywane przez Ciebie 4 kw mocy z którą żekomo chcę palić też mnie nie dotyczy bo 4kw mocy na ponad 300metrów kwadratowych przedwojennego kiepsko ocieplonego domu to trochę za mało - i jako sprzedawca tych kotłów powinieneś o tym wiedzieć. Choć chciałbym aby tak było by 4 kw wystarczyło.

Używanie tego typu argumentów - ma za wszelką cenę wykazać że kocioł jest dobry tylko palacz nie umie w tym kotle palić.

Jednak ilość stron tego forum, oraz wiele przeróbek wykonanych także przez Ciebie w swoim kotle - przeczy temu by kocioł był taki doskonały jak opisujesz.

Wydłużenie drogi spalin w kotle 5 klasy nie poprawia komfortu palenia w tym kotle, a opisywane na tym forum kotły nie są kotłami aktualnie sprzedawanymi, więc co możesz na ten temat pisać skoro nie paliłeś w takim kotle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kol. Piecuch19. Kilka stron wcześniej zamieszczono zdjęcia eliptycznego wkładu z nierdzewki zatkanego smołą. Czy to Twój komin ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.01.2019 o 12:49, edisded napisał:

mechanizm odpopielania już działa i sprawuje się bardzo dobrze, pomysł ukradziony od Wilu. Praca 20sek. co 70 min. i po nocy nie trzeba chodzić wachlować rusztami

odpopielanie.AVI

 

W dniu 8.01.2019 o 01:31, blindmen napisał:

W ramach testu na noc wsadziłem nieco obcięty zawirowywacz. Ot tyle, żeby nie szło po linii najmniejszego oporu:

WP_20190108_001.thumb.jpg.9145df342d07b25b8c0fd0294b1e4aef.jpg

Wewnętrzne końce obcięte, zewnętrzne "naostrzone" żeby nie blokowały w 100% tak jak w oryginale ale żeby deflektor wszedł bez latania na boki. Z czystej ciekawości, bo i tak zamawiam RCK.

 

Drugi tuning to znany i lubiany patent z automatycznym przerusztowaniem. Węgiel z Ziemowita XXMj/kg*, orzech (zostały 4 tony po "kopciuchu") do rana zamiast się wyjarać, zostaje w postaci miałkiego, nieprzepuszczalnego i niezbyt gorącego żaru, nad którym wypala się (lub nie) resztka zasypu. Póki chodzę do pieca co godzinę żeby go obserwować, to przy okazji przerusztuję i w dzień jest dobrze. Postanowiłem więc  zaprząc do tego jakieś graty, które po różnych projektah zostają.

 

Na pierwszym biegu puszczony czasówką (z części które "po szufladzie się walały") na 2 sekundy co 15 minut. Drugi bieg wymuszam przyciskiem kiedy podejdę i będę chciał przerusztować porządnie.

 

W dniu 8.01.2019 o 02:30, rarek napisał:

Ekstra przerusztowywacz, pytanie tylko czy nie za częsty ten cykl? Ja zasypuje wiaderko 25kg Ziemka i na pełnej mocy wypalam to w jakies 5 godzin przerusztowując raz po około 2-3 godzinach gdy temperatura spalin spadnie ze 150 do 120 stopni C.

 

Przerusztowywacz chodzi od kilku dni. Najlepsze jak dotąd wyniki uzyskałem rusztując 6 sekund na pierwszym biegu co 15 minut przy "przekładańcu" drweno-węgiel i co 10 minut przy samym węglu. Opał się nie zawiesza, a na rusztach nie tworzy się warstwa "wyżarzonego" żaru (popiołu) który tylko blokuje dopływ powietrza. Co godzinę u mnie było za rzadko.

Silnik/mechanizm przerusztowywacza w razie zapchania rusztów odegnie się na zawiasie ciągnąc sprężynę. Podobne rozwiązanie jak ktoś tu wrzucił z silnikiem zawieszonym na gumach.

Sterowanie takim oto wynalazkiem:

https://www.ebay.com/itm/DC-12V-Infinite-Cycle-Delay-Timing-Timer-Relay-on-off-Switch-Loop-Module-10A-120/323260227407?hash=item4b43cf9f4f:m:mUlNI1S_7yFgRXQwt_BPAtA:rk:27:pf:0

Do kupienia także na allegro za 25 złotych.

WP_20190114_003.thumb.jpg.5fc294316cf488adc958c8a80494deb9.jpg

Niby pokrętne, bo podłączyłem przez styk NC w sterowniku, ale już "pokazuję i objaśniam". Dzięki tak podłaczonemu silnikowi, uzyskałem najprostsze sterowanie prędkościami silnika i jednocześnie zabezpieczyłem się przed niespodziewanym przerusztowaniem w trakcie grzebania w piecu. 

Kiedy chcę przerusztowac ręcznie (2 bieg) , przełacznik odcina zasilanie od sterowniczka jak i od silnika. Diodka zapobiega zasilaniu sterownika przez odczep/uzwojenie pierwszego biegu. Kończę rusztowanie, sterowniczek dostaje zasilanie, przez 3 sekundy trwa jego procedura startowa, więc pierwszy bieg silnika jest zasilany (styk NC przekaźnika w sterowniczku). Nastepnie sterownik przechodzi w cykl ON na 15 minut, a więc odcina zasilanie silnika. Mam więc pewne 15 minut na grzebanie.

Nad drzwiami zasypowymi mam ssawę wentylatora kanałowego (nominalnie 250W 1040m3/h), więc nie martwię się oddymianiem komory, tylko odpalam wentylację. Wentylator kiedyś oddymiał mi stanowisko spawalnicze, nazywaliśmy go wtedy "czapki z głów", bo autentcznie potrafił pozbawić nakrycia głowy. Wentylatorem steruje drugi taki sterowniczek czasowy. Jeden przycisk (monostabilny NO, podłaczony do wejścia wyzwalającego) włacza/odnawia pięciominutowy cykl, drugi przycisk (monostabilny NC) resetuje sterownik (poprzez odcięcie zasilania) jeśli nie chcę wiać przez 5 minut. Do tego jest drugi wentylator zamias jednego z okien kotłowni. Jak się oba uruchomią, to do stanowiska palacza dochodzi huragan świeżego powietrza a dym jest wysysany.

Równolegle (niezależnie od przycisków) wentylatory mogą zostać załaczone przez czujnik czadu z wyjściem NO. Polski produkt Orno za stówę - przy stężeniu powyżej 150ppm piszczy przeraźliwie i załącza przekaźnik.

Cała elektronika (oczywiście poza czadoczujem, zamontowanym prawilnie pod sufitem) w obudowie z IP66, a przyciski górnicze - szczelne i obsługiwalne w rękawicy. 

Transformator ma 120VA (akurat taki miałem pod ręką), więc ma sporo niewykorzystanej mocy. Zasilam więc z niego oświetlenie LED kotłowni. Nie kupowałbym LED specjalnie (opłacalność żadna w takim zastosowaniu) ale jak już mi się po szufladzie walały resztki pasków/taśm LED z montażu lub demontażu, to grzech nie wykorzystać.

Edytowane przez blindmen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawirowywacz  trzeba zmniejszyć do tak cienkich łopatek, żeby tylko lekko zaburzał laminarny przepływ, a nie blokował przepływu przez piec. Bez zawirowywacza czasem potrafi zjarać cały zasyp w półtorej godziny, bo ciąg kominowy mam okrutny - ponad 13 metrów zadbanego gładkiego murowanego komina 200x200. Bez RCK nie podchodź. Jako-tako stabilnie w czasie wiatrów chodziło przy maksymalnym zamknięciu przesłony w drzwiach popielnika (taka cienka blaszana oprócz klapki). Zawirowywacz z samych prętów prawdopodobnie wystarczająco poprawia odbiór ciepła.

RCK dopiero dzisiaj na stałe montuję i testuję, ale wydaje się całkiem niegłupi również w roli "regulatora mocy". Po rozpaleniu ustawić na minimalne podciśnienie (piec ma nominalnie 17-30 Pa) i chodzi stabilnie z rozgrzanym palnikiem, ale widać że nie na pełnej mocy. Jak potrzeba pełnej mocy, to przestawić ciężarek na 30 Pa i komin wyciąga z pieca znacznie więcej.

Uzyskanie tego samego miarkownikiem mechanicznym było niemożliwe - piec zjarał jakąś tam porcję (około 1/3 zasypu), po czym zapchał popielnik i czasem zawiesił opał.

Żałuję tylko, że nie przekonalem brata do zakupu wersji zasypywanej od góry. Nie dość że komora w DS II 10kW jest paskudnie mała (24l) to jeszcze nie da się jej w całości wykorzystać ani drewnem ani węglem. Na górny zasyp możnaby dobudowywać podwyższenie komory , zakładane tak jak drzwiczki, a drzwiczki wykorzystać do zamykania tego podwyższenia.

Edytowane przez blindmen
  • Zgadzam się 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Piecuch19 napisał:

Chyba mnie z kimś pomyliłeś bo na kilkanaście lat palenia może z 3-4 razy mi się zagotowało w kotle.Wskazywane przez Ciebie 4 kw mocy z którą żekomo chcę palić też mnie nie dotyczy bo 4kw mocy na ponad 300metrów kwadratowych przedwojennego kiepsko ocieplonego domu to trochę za mało -

Ciebie nie da się z kimkolwiek pomylić ;) 

A uważasz ze jaki masz pobór mocy,nprzy temperaturach przekraczających w dzień 20°C Zresztą wczesniej, wklejałem temp w Twojej okolicy z sama datą (październik-listopad) Twojej wiadmomości i twoich i żali

- ze kocioł przeciąga temp. 

-że na czopuchu masz niższe temp, niż.    na kotle. 

-ze brak ciągu. 

-ze produkuje tony smoły. 

Jak Ci powiedziałem ze na dworze mamy ponad 20°C że wszedzie masz termostaty na grzejnikach i tak będzie! Stwierdziles, że przecież OKNO OTWORZYŁEŚ!!!

Wyprzesz się że to nie Ty, że Cie z kims pomyliłem, ze to nie twoje słowa? 

Edytowane przez Gredy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Głupoty piszesz że paliłem ciągle przy + 20' - mówiąc że okno otworzyłem, a wszystko jak już wcześniej pisałem - w celu zanegowania wszelkich nie wygodnych wpisów dotyczących kotła 5 klasy.

Rozumiem Cię jako sprzedawcę tych kotłów, ale forum jest do wyrażania opinii na temat palenia w tym kotle, a nie przedstawicieli handlowych , sprzedawców i Ich popleczników

Zaznaczam że nigdy nie paliłeś w kotle wyprodukowanym po połowie 2018r ( tylko w starszym - gdzie wielokrotne przeróbki zakończyły się wstawieniem bufora)) więc Twoje opinie są dla mnie nieautorytatywne.

Możesz pisać cokolwiek: nawet że latem palę ciągle przy otwartych oknach - starając się dyskredytować niewygodne dla Ciebie opinie.

Ale to nie zmieni mojej opinii o tym kotle - tym bardziej że mam porównanie i jakieś tam doświadczenie w paleniu kotłem dolnego spalania.

 

Edytowane przez Ryszard
Nie ma potrzeby cytowania ostatniego postu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



×

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.