Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

To powyżej to zabawka dla dzieci. 

To jest fajna maszynka dla domowego użytku.

https://youtu.be/qzPZU1Q5-bY

https://youtu.be/8u8_LkjsK3k

 

 

Edytowane przez krzych13

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@krzych13

Nawet mi taka zrębka pasuje na letnie klimaty i przejściowe, coś na ten temat wiem, bo popalałem 1,5 sezonu, pozyskane

parę m3 od chłopaków z gminy, co przycinali niebezpieczne gałęzie. Ale miałem drobniejszą zrębkę znacznie, i na hałdzie te

parę m3 mi się grzało i dymiło/parowało. Za to w kociołku malina !

Qurde chodzi mi po głowie taki rębak na działkę. Mam nawet gigantyczny wałek co miał być do krajzegi/heblarki.

Średnica wałka 35mm, łożyska tak na oko ze 65. Długi 45cm. Stelaż by się znalazł, tylko silnik który mam to tylko 1,1kW/2800

jednofazowy. Ale tak sobie dumam że przy większym przełożeniu to może poskładał by rębak dla seniora ... !?

.....

Nie, średnica wałka raczej 40mm, i łożyska też deko większe, w tym jedno wachliwe.

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie ma porównania.
Do sporadycznych prac (koło domu), elektryczna wystarczy (jest wygodna w przechowaniu – zajmuje mało miejsca, cicha – sąsiedzi nie muszą „uczestniczyć” w pracach).
Do roboty w lesie jest traktor i jest odpowiedni sprzęt (zaprezentowany na filmiku wyżej).

Gdyby ktoś jednak decydował się na machinę własnej konstrukcji to niech przynajmniej pomyśli o osłonie (na części ruchome) i do roboty założy porządne buty; przeznaczy na „akcję” odpowiedni czas, bez pośpiechu - to nie wyścigi.

Czasy takich maszyn już chyba minęły... zmieniło się podejście do zasad bezpieczeństwa.

https://www.youtube.com/watch?v=aykwhZpHB6A

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam problem z węglem paląc od góry w górniaku teraz, i nie potrafię sobie poradzić.

Dokupiłem węgiel orzech, dosyć gruby, trafiają się nawet kawały 20cm. Niby "MARCEL"

Ale kto to wie ...

Problem jest że nawet paląc od "góry" "wzorcowo" produkuje czarną wełnę, która po 2-ch dniach zatyka wymiennik.

Zaraz zatka mi wydech kotła i komin. Czyszczę  wydech i wymiennik co 2-dni, ale jest tego do cholery, ze 4-ry szufelki.

I słabnie już cug bo pewnie w kominie też czarna wata.

Jak to qurde spalać ?

I nic to że płomienie są na górze, wata i tak się produkuje i zatyka wszystko po drodze.

Węgiel zakupiony na Autoryzowanym Składzie PGG.

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podawać główne powietrze poprzez drzwiczki zasypowe czyli rozetka otwarta na maxa jeśli jest  , jeśli nie ma wyciąć uszczelkę w drzwiach zasypowych tę z dołu drzwiczek miarkownik nie wiele będzie miał do powiedzenia a czysto w kotle będzie na bank tylko szczelinka stała na klapce od miarkownika ustawić śrubeczką na co najmniej 3 mm , ja tak paliłem w górnikaku przez 3 lata i miałem w piecu biało a spalałem i Marcela a nawet mój ulubiony wtedy Rudułtowy ,  jednym słowem najwięcej powietrza górą ma dostać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@berthold61

Wszystko jest. Rozetka PW, miarkownik ciągu na łańcuszku, żeliwny ruszt, palacz C.O.

Tylko nie mogę otworzyć rozetki na max podczas odgazowywania węgla, przez kilka dobrych kwadransów,

bo z kotła przez tą rozetkę robi mi się lokomotywa ... fuka pare razy na sekundę, czadzi etc.

Ten węgiel deko się wiesza, i jakby  trochę się koksuje, ale ładnie grzeje po odgazowaniu, tylko ten początkowy tyfus nie do opanowania. Już kiedyś miałem podobny cyrk z taką watą w kotle. Ale wtedy to był zakup z małego lokalnego składu.

Okazuje się że kupując węgiel z autoryzowanego przez PGG składu węgla, też można nieźle się przejechać.

To jest jakiś wyższy typ "gazowy", nie nadaje się na koks jednak, bo za słabo się skleja, więc pchają do handlu w detalu ...
Kolejny zakup "węgla" utwierdza mnie w przekonaniu że najwyższy czas z nim skończyć.

Tylko co zamiast ?

P.S.

Wydaje mi się że dużo mniej problemów byłoby przy spalaniu drobnego węgla od góry,

i dmuchanie wtedy PW nad zasyp, właściwie to sam tak paliłem z dobrym skutkiem,

tylko jedno ale :  te drobne "ekogroszki" są tak zakamienione, zapopielone, że ostatnio podziękowałemm

i  kupiłem orzecha, no to mam za swoje ...

Edytowane przez FireFlame
Eureka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze radzę: nie chcesz mieć kłopotów z sadzą i smoła, nie kupuj kalorycznego węgla. Wszystko co ma powyżej 24 Mj/kg to w gratisie mniej popiołu ale więcej sadzy i niedopalu. Z dwojga złego , wybieram mało kaloryczny węgiel chociaż ma więcej popiołu. Za to w nagrodę , czysty kocioł, komin i mniej smrodzenia. Nie oszukali Cię na składzie. Każdy węgiel kaloryczny to PROBLEMY. Może ciut dłużej się spala ale bez jakiegoś szału. Wg mnie nie warto. Ja kupuje rosyjski groszek po 600 zł w lecie i naprawdę jest OK. 

Wszystko co ma więcej niż 24Mj/kg to może okazać się uciążliwe w spalaniu. Ja lubię i wybieram węgle 21-23 Mj/kg. Wolę wynosić popiół i mieć biało w kotle, niż chodzić czarny od sadzy jak murzyn .

20210104_173701.jpg

20210104_173530.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, FireFlame napisał:

@berthold61

Wszystko jest. Rozetka PW, miarkownik ciągu na łańcuszku, żeliwny ruszt, palacz C.O.

Tylko nie mogę otworzyć rozetki na max podczas odgazowywania węgla, przez kilka dobrych kwadransów,

bo z kotła przez tą rozetkę robi mi się lokomotywa ... fuka pare razy na sekundę, czadzi etc.

Ten węgiel deko się wiesza, i jakby  trochę się koksuje, ale ładnie grzeje po odgazowaniu, tylko ten początkowy tyfus nie do opanowania. Już kiedyś miałem podobny cyrk z taką watą w kotle. Ale wtedy to był zakup z małego lokalnego składu.

Okazuje się że kupując węgiel z autoryzowanego przez PGG składu węgla, też można nieźle się przejechać.

To jest jakiś wyższy typ "gazowy", nie nadaje się na koks jednak, bo za słabo się skleja, więc pchają do handlu w detalu ...
Kolejny zakup "węgla" utwierdza mnie w przekonaniu że najwyższy czas z nim skończyć.

Tylko co zamiast ?

P.S.

Wydaje mi się że dużo mniej problemów byłoby przy spalaniu drobnego węgla od góry,

i dmuchanie wtedy PW nad zasyp, właściwie to sam tak paliłem z dobrym skutkiem,

tylko jedno ale :  te drobne "ekogroszki" są tak zakamienione, zapopielone, że ostatnio podziękowałemm

i  kupiłem orzecha, no to mam za swoje ...

No właśnie robi sięlokomotywa dlatego że miarkownik otwieraz za bardzo klapkę , zrób tak  jak odpalisz kocioł to odepnij łańcuszek miarkownika i śróbką ustal szczelinkę na max 3mm a rozetka otwarta na full i zostaw tak na ok 2 godz i potem podwieś łańcuszek a wszystkie twoje problemy znikną  a jak już to opanujesz to eksperymenty z miarkownikiem tak aby on miał tylko wpływ na klapkę miarkownika max 1cm czyli przy 60 stopniach otwarte na 3mm a przy 40 stopniach na 1 cm oczywiście rozetka stale na ful otwarta ,tak ja paliłem i w piecu było biało a rozetka otwarta pozwalała kotłowi dojście do 60 stopni i tak palić co najmniej 8-15 godz miarkownik zaczynał otwierać się dopiero po wypaleniu opału czyli na resztki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale mamy wiosnę. To węgiel na mrozy. Jak tu utrzymywać 60 na kotle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jedno wyjaśnienie zeby nie wyszło że się upieram. Otóż jeśli ktoś posiada kocioł z poziomami półkami wymiennka I sporą odległość między ogniem a czopuchem, może ma możliwość otwarcia rozetki i nie przejmowania się ilością płomieni. W moim Camino nie mogę tak zrobić bo wymiennik jest zaraz nad komorą i w takim wypadku miałbym ogień chyba również na końcówce komina:). Więc takie prowadzenie spalania u mnie odpada bo pożar komina byłby bardzo realny. Spalajac płomienny, ogień jest pod kontrola . Stąd moje odmienne zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, BORA napisał:

No ale mamy wiosnę. To węgiel na mrozy. Jak tu utrzymywać 60 na kotle?

Od tego są albo zawory termostatyczne lub zawór mieszający np podłogówka lub zawór 4 drogowy który puszcza odpowiednią temp i tyle .

1 godzinę temu, BORA napisał:

Jeszcze jedno wyjaśnienie zeby nie wyszło że się upieram. Otóż jeśli ktoś posiada kocioł z poziomami półkami wymiennka I sporą odległość między ogniem a czopuchem, może ma możliwość otwarcia rozetki i nie przejmowania się ilością płomieni. W moim Camino nie mogę tak zrobić bo wymiennik jest zaraz nad komorą i w takim wypadku miałbym ogień chyba również na końcówce komina:). Więc takie prowadzenie spalania u mnie odpada bo pożar komina byłby bardzo realny. Spalajac płomienny, ogień jest pod kontrola . Stąd moje odmienne zdanie.

Bo twój piec przypuszczam że jest zrobiony do koksu i jest to żeliwniak ? jeśli tak to nie mówimy tu o spalaniu węgla w nim nie powinno spalać się węgla bo to czysta strata a wiem coś na ten temat bo brat spalał 7-8 ton węgla w takim kotle a mógł spalać połowętego ale w innym . szkoda że cymbały nie dostarczają już koksu dla ludzi to i o smogu cisza by była ale to inna para klaoszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co jak nie ma zaworów mieszkających, podlogowki i zaworow3 , 4 d i innych bajerów? Muszą być? Mam wydać kilkadziesiąt tysięcy tylko po to by mieć co zrobić z nadwyżka ciepła? By móc kupować mocny opal I hajcowac na full? Wg mnie nie tędy droga. Potrzeba czasem  robić to inaczej . Po prostu. Wystarczy mieć słaby węgiel i po problemie:) Palę 40 lat i nie będę robił w kotlowni innowacji za ciężkie pieniądze. Radzę sobie bez bajerów.:)

A Camino to taki sam gs jak większość blaszakow , które w dtr mają wpisany koks jako paliwo podstawowe. Nota bene, koks to syfiasty opał  do prowadzenia. Palilem, wiem. Kupa popiołu i żużlu. Ale dajmy spokój, każdy wie swoje, ma inne doswiadczenia I inne preferencje.

W dtr kotła Camino, producent dopuszcza palenie mieszanką koksu i węgla. Ja palę samym węglem i wnętrze kotła wygląda jak na foto powyżej. Tak że się da:)

Edytowane przez BORA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i co mam powiedzieć ? powiem tak pogadane i wyjaśnione .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Walczę z "rozetką", z mizernym skutkiem. Dzięki temu że węgiel jest dość gruby, to elegancko i łatwo płomień schodzi w dół i obejmuje w krótkim czasie cały zasyp. No i ten typ węgla, jedno co mi przychodzi do głowy to na górze przy rozpalaniu ułożyć konkretną warstwę drewna. Mam trochę dech, palet, jutro natnę... Co by nie cudował, to z węgla ulatuje czarna wata, granulki watowatej sadzy. Podejrzewam, bo googlowałem, że to benzopiren, temperatura wrzenia blisko 500 st. a spalania ... pewnie potrzebuje z 1000. Dobrze że tylko 0,5 tony kupiłem w nadziei na wiosnę, i że opędzę się przepalając drewnem. Jednak nadal klimat na węgiel, 60 stopni trzymam na kotle minimum w ciągu dnia. Żona niezadowolona bo za gorąco.

Załączam fotki węgla i węglowych wacików. To wszystko po niecałych 2-ch dobach od czyszczenia wymiennika. Hurtowe ilości lekkiej "watowatej sadzy". Czyściłem na palącym się kotle bo zatkało na amen wymiennik i rurę wydechową.

Cudem odetkałem rurę obstukując i wyciorem grzebiąc. Ale ile kopcia zanim cug się pojawił ... Masakra z tym węglem.

1505797537_wgiel.thumb.jpg.9e3a91da0ba76ada8d2a281eb1515f2f.jpg

wata.jpg.5c3cf1efa183e67ab0a9e61c6f729458.jpg

Ale trzeba przyznać że ten węgiel nieźle grzeje rozbujany. Właśnie mam rozetkę otwartą na max. 70st na kotle. Może domownicy się nie zorientują. Nie chce mi się codziennie czyścić labiryntu wydechowego. Węgiel przegrzebany w kotle przegarniaczem aż chrzęści przesuwany, porozklejany na twarde koksowe gwiazdki, produkuje umiarkowanie popiołu jak mąka, łatwego do przerusztowania.

Aha! Te 70st. to na samej rozetce! Bo miarkownik zamknął się dawno powyżej 60st.

Wygląda na to że kociołek ma mocy ile chce, w zależności co się nasypie. 8-10-12 kW i więcej na skoksowanym węglu. Pomimo mizernych gabarytów i pojemności wodnej ! 20l !

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomału docieram do momentu palenia na samym początku na PW.

Tak jak @berthold61 proponuje.

Jednak wymaga to posiedzenia przy kotle ze 2-3 godziny aż węgiel odgazuje.

No i niestety chałupa przegrzana ....

Próbuję jednak dzisiaj tak popalić. Jutro sprawdzę wymiennik / rozpalę na nowo / wyczyszczę kocioł .

Dobrej nocy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmniejsz pojemność komory zasypowej zwykłymi cegłami o połowę i rozpal z dużą ilością PW z rozetki. Mocniejsze węgle muszą się ostrzej palić. Ty masz go za dużo w komorze zasypowej by się ostrzej palił. Nie dajesz mu się rozpalić bo za gorąco w domu - to na złość Ci  dymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, FireFlame napisał:

Pomału docieram do momentu palenia na samym początku na PW.

Tak jak @berthold61 proponuje.

Jednak wymaga to posiedzenia przy kotle ze 2-3 godziny aż węgiel odgazuje.

No i niestety chałupa przegrzana ....

Próbuję jednak dzisiaj tak popalić. Jutro sprawdzę wymiennik / rozpalę na nowo / wyczyszczę kocioł .

Dobrej nocy.

 

Najważniejsze w tym wszystkim aby pierwsze 2-3 godziny dolna klapka była prawie że zamknięta max 3mm to zasyp cały się nie rozpala a przynajmniej tak szybka i w zupełności wystarcza spalanie na rozetce , ale możesz też sprawdzić inny sposób w twoim kotle może nawet lepiej by to się sprawdziło otuż poszukaj kawałek rury fi 70- fi80mm dł ok 50cm i na dole dospawaj pręty ot aby stała takie niby nogi a na gurze wytnij otwory podłużne w dół kątówką i na sam wierzch przyspawaj kawałek blachy 15x10cm i wtedy powietrze pójdzie z popielnika rurą wprost w górę paleniska , brat tak palił w podobnym kotle i super mu to działa .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piecuch ma rację w pierwszej fazie po minimalnie PW dużo ale bez szału najlepiej przez kierownicę sama rozeta to trochę malo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@berthold61 kombinacje z rurą mają na celu mocniejsze rozpalenie zasypu w okolicy rury ( nie mówię że są złe), ale i tak rozpali się cały zasyp tylko później. Trzeba zmniejszyć objętość komory zasypowej/ilość rozgrzanego węgla od strony ujścia spalin do wymiennika - będzie więcej miejsca na płomień/dopalanie, a węgiel jest kaloryczny/koksujący i koks potrzebuje większego rozdmuchania od dołu w drugiej fazie by nie zgasł. Powietrza wtórnego wtedy nie potrzeba aż tyle ( nie wiele lub wcale).  Za duża ilość opału temu przeszkadza ( za gorąco w domu i miarkownik przymknięty) by go dobrze rozdmuchać. Mniejsza ilość opału wystarczy by nagrzać chałupę i dopalić koks bez kiszenia go, bo wsad będzie miał dużo wyższą temperaturę - będzie efektywniejsze spalanie. Teraz jest kiszenie na przymkniętym miarkowniku - koks tego nie lubi i mocny węgiel przy zgazowaniu też tego nie lubi - dlatego dymi. Pomijam to że kocioł jest mocno przewymiarowany ( trzeba zmniejszyć moc o połowę by się sensownie paliło).

Wogóle przy paleniu od góry jest taka tendencja, że w pierwszej fazie mocnego odgazowania/skoksowania wszystko co nie spalone osadza się na wymienniku ( brudzi go), a w drugiej fazie po skoksowaniu dopala się to co osadziło się na wymienniku - dlatego jest biały, a powinien mieć barwę blachy wymiennika lekko przypruszoną popiołem. Wynika to z tego że w pierwszej fazie ( koksowania) powietrza jest za mało, a w drugiej ( po skoksowaniu) za dużo. Koks spala się dobrze bez powietrza wtórnego - byle był dobrze rozdmuchany od dołu. Przed skoksowaniem jest odwrotnie. Dlatego przy ustawianiu kotła trzeba to uwzględnić. Reguły powyższe dotyczą mocnych/koksujących węgli ( nie tych "papierowych" / płomiennych).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No bo cały wic polega na tym że to kotły głównie do koksu i do węgla to one zbytnio się nie nadają , duużo lepsze są z półkami poziomymi a to co nie zrobisz to siup do komina całe ciepło i tyle go widzieli , nie zgodzę się że porządny górniak kopci czy sadzi , ja miałem defro z półkami poziomymi i w piecu biało było zawsze ale u mnie miarkownik był w 95% czasu zamknięty i powietrze szło od rozetki z góry a w tych żeliwniakach tak się nie da i tyle , zresztą i tak ich dni policzone już są 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sluchajcie, nie chcę być na NIE ale...Lopata sadzy??? Jaki jest sens ?  Tylko i wyłącznie taki że stwierdzimy że da się? No gdyby faktycznie by to sie czysto spalalo to OK, ale łopatka sadzy to chyba nie rwie zadu. A co bedzie w czopuchu i kominie po spaleniu tony? To moje podsumowanie. Ale wg Was jest pogadane i wyjaśnione...Sorki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łopata sadzy tak ! Na TYM WĘGLU !  Normalnie nie mam takich efektów. Lekko przyprószony wymiennik sadzą.

Na te wszystkie przypadłości z sadzą i kopceniem znalazłem już dawno panaceum: DOLNIAK.

Ale na te paręset kilo nie będę znów ścianki stawiał, bo mam w perspektywie palenie drewnem, i potrzebuję zaraz pełnej głębokości komory zasypowej aby szczapy 35cm wlazły. A i węgielek nie do dolniaka.

Przepędziłem poprzedniej doby kociołek mocniej, prawie cały czas PW (rozetka) otwarte na max. I deko lepiej.

Wczoraj już, o 20-tej rozpaliłem wyczyszczony kociołek pełnym zasypem.

Pokusiłem się zmontować naprędce z rurki i kształtek hydraulicznych czerpnię powietrza znad rusztu ( pałętały się po zakamarkach "przydasie" rurki...).

Palę, dwa razy sprawdzałem wymiennik, jakby znacznie lepiej, czyściej.

Okaże się po południu na jak długo wystarczył zasyp, i efekty ....

 

P.S.

No węgiel udany. Próbowałem deko wyrównać zasyp teraz około 1-szej po północy, skała, nie idzie ruszyć ...

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest Lepiej, chyba sporo zasługi w tym czerpni powietrza spod rusztu. Są "koty" ale nie zatykają kotła.

Czerpnię muszę zrobić zaraz pełnowymiarową/większego przekroju.

Ta jest z rurek ćwierć cala, bo takie miałem pod ręką, ale sporo zmieniło w spalaniu ...

Azymut jest dobry, powietrze wali spod rusztu przez rurkę pod szczelinę gdzie uchodzą gazy ... , tam zawsze brakowało powietrza.

Z ręką na sercu, wymiennik byłby czystszy, ale ze dwa razy w ciągu dnia dosypałem konkretne szufelki przykrywając żarem, ale ... to i tak jak pięść do nosa, w porównaniu z tym co było. I jeszcze nie skończyłem wczorajszego kubełka węgla, 60 st. na kotle, a trzeba dzisiejszy kubełek wsypać... 🙂

czerpnia2.thumb.jpg.9ba55e5d55913d9efd93a0d6276bdc48.jpg

 

Lepej2.jpg.1762381bfa0a6f80a19303d954426368.jpg

 

Gdybym palił na jakimiś lżejszym węglu, to w wymienniku byłoby czyściutko, bielutko, no ewentualnie szaro ...

Polak jednak wszystko potrafi ? Co nie !? Nawet kamień spali ... 🙂

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Ądrzej
      Siemano wszystkim! Jestem tu nowy ale forum sledze od dawna. Nie wiem jak zalozyc temat wiec wypisuje tutaj. Pisze w celu uzyskania konkretnych porad co do technik grzewczych w moim kotle. Od gory pale juz ladnych pare lat wiec co nieco liznalem w temacie ale ciagle uzupelniam wiedze wlasnie na takich forach. Zatem do rzeczy: 
      Kociol Per-eko KSW 18, 18 kW, gornego spalania, miarkownik ciagu na lancuszku, PW w drzwiczkach zasypowych (krateczka taka z zasuwka), temperatura na miarkowniku ustawiona na 60 st caly czas, jedynie na noc gdy wegiel sie skoksuje zmniejszam na 50 st a gdy sa duze mrozy to podkrecam na 70 lub gdy sie nudze na 80 ale na noc i tak zmniejszam. Dlugo dochodzi do zadanej temperatury, od 20 st na kotle do 60 st potrzebuje 2 godziny czasem 3.
      Instalacja 13 grzejnikow roznej wielkosci, bojler ok 100 l, brak zaworow 3D i 4D, pompka Grundfos na zasilaniu, zawor kulowy, sterownik pompki RED na bimetal, czujnik przytwierdony do rury na zasilaniu start pompy ustawiony na 30 st w sterowinku ale odpala sie przy ok 40 st na piecu, bo nim ciepla woda dojdzie do rury to na kotle juz 40 sie pokazuje.
      Do ogrzania ponad stuletni dom z cegly bez ocieplenia, bez izolacji poszycia dachowego i ze starymi nieszczelnymi oknami, lacznie ok 200 m kw do ogrzania ale mam rozne zawory i moge np odciac zasilanie na rurze na jedna czesc domu a zostawic na druga albo grzac wszystko na raz tylko ze nie korzystam ze wszystkich pomieszczen ogrzewanych wiec je poprostu odcinam, jedynie przy duzych mrozach podgrzewam zeby rury nie zamarzly. Komin oczywiscie tez z cegly, duzy przekroj, ciag bardzo dobry bo kiedys za czasow szwaba w tym domu byla piekarnia i komin jest naprawde spory.
      Chyba tyle info na poczatek wystarczy?
      Miesiac temu palilem weglem orzech z kopalni Ziemowit ale i tak dostalem miks kostki, orzecha i mialu i juz na tym skladzie nie kupuje. Wegiel jak wegiel niby slaby typ 31, ale przy pelnym zaladunku dobrze i dlugo sie palilo. 2 rzeczy ktore mnie w nim wkurzaly to to, ze musialem dawac 2 lub 3 razy wiecej rozpalki zeby sie rozpalil bo na standardowej ilosci rozpalki jakiej zazwyczaj uzywalem to nawet 1 odlamek sie nie rozzarzyl. Dwa to tony popiolu z niego zostawaly. Myslalem ze utone w tym popiele. Za to czysto i dobrze sie spalal przy paleniu od gory. Czyscic kanaly w wymienniku musialem dopiero po zuzyciu calej tony.
      Obecnie znalazlem lepszy sklad opalu z lepszym weglem, ktory dostarczaja odsiany z mialu i tak jest w rzeczywistosci. W tym skladzie byl dostepny tylko jeden rodzaj wegla w sortymencie orzech I i Pan mowil, ze jest to wegiel z kopalni Wujek albo Halemba pewnosci nie mial i ze typ to na pewno 32 a moze i nawet 33. Rozpala sie latwo i szybko z mala iloscia rozpalki. Co do jakosci wegla nie mam zastrzezen, kozacki i mocarny sort jednak teraz pojawil mi sie problem z czystoscia wymiennika ciepla. Po dwoch rozpaleniach zajrzalem do wymiennika  i ku memu zaskoczeniu byl tam kilku milimetrowy meszek z ciemnej sadzy. Porownywalny z osadem po tonie z Ziemowita, a tu po 2 dniach. Jak to przy paleniu od gory nie ma problemu z usunieciem go nawet miotla czy odkurzaczem, ale za szybko i za duzo zbiera sie tej sadzy.
      Ladowalem pelny kociol, wyczytalem ze moze sie kisic, za malo powietrza itd itp, wiec zmniejszylem zaladunek o polowe ale nadal za duzo sie tej sadzy zbiera. Mniej niz przy pelnej komorze ale jednak. W koncu znalazlem rzetelny sklad z bardzo dobrym jakosciowo paliwem i nie bardzo mi sie widzi zmieniac wegiel na slabszy czy gorszy.
      Nie wiem jak poprawic spalanie tego "kozaka"? Na pewno z niego nie zrezygnuje ale tez szkoda zeby sie marnowal i szedl z dymem. Na modyfikacje PW zeby zrobic kierownice nie mam sprzetu, mozliwosci, wiedzy ani znajomosci.
      Wyczytalem rowniez ze palenie na wyzszych temperaturach moze pomoc lecz przy obecnych warunkach pogodowych niezbyt to jest dobry pomysl.
      Opisze jeszcze jak pale od gory. PW otwarte na maksa, PP regulowane  automatycznie, czyli temp. zadana 60 st wiec klapka na dole otwarta na maksa no i wraz ze wzrostem temperatury przymyka sie. Sruba regulacyjna jest wkrecona tak, ze zostaje 1-2 mm szczeliny jak klapka sie zamknie calkowicie, no i zakladam kawalek cienkiej blachy na ruszt pionowy (na te drzwiczki jak ruszt na dole) bo mam wspolne drzwi do popielnika i rusztu. Gdy zasyp sie skoksuje to PW zamykam calkowicie a jak zbliza sie noc to i temperature zadana zmniejszam. Do tej pory to co kupowalem palilo sie w miare czysto i mysle ze skutecznie, dopiero ten sort zaczal troche brudzic.
      Macie jakies sugestie, porady, wskazowki?
      Z gory dziekuje i pozdrawiam.
    • Przez sonboten47
      Witam wszystkich Forumowiczów :D Jest to mój pierwszy post na tym forum, aczkolwiek czytam to forum (i wdrażam w życie rozwiązania tu proponowane) od kilku lat. Jestem posiadaczem kotła górnego spalania wyprodukowanego przez lokalnego kotlarza około 20 lat temu. Według słów producenta kocioł ma 2,3 m3 pow. wymiennika ciepła, ogrzewa dom wolnostojący o pow. około 200 m2, rok budowy 1934, nieocieplony. Luksus nie jest, ale jakoś daje radę ;) Zresztą musi, bo nie mam i w najbliższej przyszłości nie będę miał funduszy na wymianę kotła. Staram się zatem ogarniać sytuację za pomocą tego co mam. Rozpalanie od góry praktykuję od około 2 lat, wcześniej paliłem raczej drewnem lecz zdrowie już nie to a i czasu brak na przygotowywanie drewna na opał. Zmodyfikowałem nieco kocioł - pierwotnie nie miał wcale powietrza wtórnego. W tym roku założyłem kierownicę powietrza wtórnego, jak na zdjęciu.
      A teraz do rzeczy. Palę węglem z KWK Wujek 31 MJ i z KWK Marcel 30 MJ. Marcel mi się trochę spieka, Wujek nie. Wypalają się ładnie, Wujek nieco lepiej niż Marcel. Zauważam przy paleniu, że po rozpaleniu i wejściu na temperaturę roboczą (miarkownik ustawiony na 60°C), po jakichś 3-4 godzinach od rozpalenia temperatura zaczyna spadać i osiąga około 25-30° C i na tym poziomie zatrzymuje się przez następne 3-4 godziny, po czym znowu samoistnie zaczyna rosnąć do poziomu około 60 °C i już tak zostaje do końca, tj. do wypalenia się węgla (co następuje po około 14 godz. od rozpalenia - zależnie od temperatur zewnętrznych). Moje zdanie jest takie, że do spadku temperatury dochodzi po tym jak w węglu zostaną spalone frakcje lotne - żar dociera na dno paleniska i tam pozostaje, wszelkie operacje powietrzem pierwotnym według mojej obserwacji nie przynoszą rezultatu. Gdy otwieram górne drzwiczki, to w palenisku jest zupełnie ciemno, jednak w dolnych drzwiczkach jest czerwono od żaru, który jednak nie daje temperatury wystarczającej do ogrzania kotła. Potem jakby żar rozpoczynał  ponowną wędrówkę do góry i wraca również temperatura. Obserwowałem przy tym komin i w czasie gdy trwa spadek temperatury komin dymi, nie tak strasznie jak przy "klasycznym" sposobie palenia, natomiast gdy temperatura "wróci" to dymu nie ma wcale i stojąc na zewnątrz nie  można poznać czy się w piecu pali czy nie.
      Proszę o wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje. Nie muszę chyba mówić, że kilkugodzinna przerwa zmniejsza drastycznie komfort cieplny, bo pomieszczenia ledwo co się zaczną nagrzewać po nocnej przerwie to następuje ten paskudny i niewytłumaczalny dla mnie spadek i temperatura nie jest komfortowa - wynosi około 19 °C, dopiero około godz. 16.00 zaczyna rosnąć. Dodam, że czasem, gdy dzień jest mroźny to okres spadku jest krótszy lub wcale nie występuje. Co może być przyczyną? Dodam, że powietrze wtórne jest cały czas otwarte na maksa, jak widać na zdjęciach, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że wylot w kierunku paleniska jest dość mały, co starałem się uchwycić na zdjęciu. Powietrze główne jak napisałem chodzi na miarkowniku, przy rozpalaniu odłączam miarkownik żeby zmniejszyć dopływ powietrza głównego, bo widzę po czarnym dymie że miarkownik podczas rozpalania daje za dużo powietrza. Jak kocioł wejdzie na jakieś 40°C to wtedy podłączam łańcuszek od miarkownika do klapki powietrza głównego.
      Proszę o radę, ponieważ po pierwsze marznę prze sporą część dnia, a po drugie fatalnie to wpływa na ekonomikę spalania.
      Pozdrawiam,
      --
      Jędrzej 




    • Przez Dejwww
      Witam.
       
      Mam dość stary piec jak i całą instalację,bo chyba 20 letnią. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć jakiego typu to piec, ile kw itd. (ewentualnie mogę podesłać zdjęcie). Dopiero co wyczyszczony komin, jest cug, pali się bardzo ładnie. Problem jest taki, że gdy rozpalę i dorzucę kilka bryłek węgla, momentalnie tak się hajcuje, że zagotowuje się woda, zapowietrzają grzejniki. Muszę wtedy dolewać wodę i odpowietrzać grzejniki. To bardzo kłopotliwe, bo bardzo szybko robi się gorąco, ale nie mogę dorzucić zbyt wiele węgla. Musiałbym praktycznie co godz chodzić dorzucać żeby się nie zagotowało. Ktoś powiedział mi żeby zostawić górne drzwiczki otwarte. I niby faktycznie nie słychać bulgocącej wody a trochę narzuciłem. Dodam jeszcze że mieszkanie ma może z 45 metrów. Mam łącznie 5 grzejników. Proszę o jakieś porady. Czy zamontować jakąś pompkę? Na piecu nawet nie mam termometra.
      Pozdrawiam.
       
      P.S. Temat założyłem w innym wątku przypadkiem, proszę o usunięcie. Przepraszam, zakładam też tu bo zależy mi na czasie...
    • Przez gege1310
      Witam serdecznie.
      Posiadam nowy kocioł sas nwt 17kw ze sterownikiem optima eco 3 + pid (dom nowy jeszcze nieocieplony,powierzchnia ogrzewana ok.240mk).Przeczytałem wszystkie tematy na temat tego kotła jak i palenia w nim.Pierwsze palenie wykonałem z dmuchawą i funkcją pid zalecaną przez producenta,co zauważyłem to:dużo dymu z komina, przy delikatnym otwarciu drzwi zasypowych w piecu pełno dymu ,brak żaru jakby się węgiel kisił.
      2 sposób palenia polegał na paleniu z miarownikiem ciągu metodą kroczącą czyli : na dno trochę węgla orzech przysypany groszkiem na to drzewo (czyli palenie od góry) po wypaleniu węgla został żar który przepchałem do tyły kotła i ponownie zasypałem piec węglem ,
      to co zuważyłem  to : bardzo mała ilość dymu z komina tylko przy rozpalaniu i to co najważniejsze że po otwarciu drzwi zasypowych niema
      wybuchu z pieca ,węgiel się nie kisi tylko pali żywym ogniem i jest żar.Może jednak da się w tym piecu palić bez większych przeróbek typu zatkanie cegłą szamotową górnego przelotu.
      I tu moje pytanie czy przy paleniu na miarowniku ciąg trzeba demontować dmuchawę ?


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.